Archiwa tagu: książka recenzja

„Koniec żartu. Można się śmiać” autorstwa Jennifer Aaker i Naomi Bagdonas

Jak tam wasze poczucie humoru? Ma się dobrze? To świetnie, bo dziś na spółdzielczym tapecie: “Koniec żartu można się śmiać. Jak poczucie humoru może pomóc ci w życiu” autorek Jennifer Aaker i Naomi Bagdonas, w tłumaczeniu Magdy Witkowskiej i z fantastyczną przedmową Janiny Bąk.

Wydane pod flagą Laurum pod którą ukrywa się MT Biznes.

Przypis: oprócz książki mam na tapecie playlistę do sprzątania nawalonego niczym niemiecki samolot bojowy sąsiada dwa piętra i w prawo pode mną, więc proszę docenić moje recenzenckie poświęcenie. Przynajmniej tak jak ja doceniam woskowe zatyczki do uszu.

Forma:

  • Przyjemna, niebiesko-żółta okładka, miękka ale ze skrzydełkami, trochę przypominająca trend kolorowych okładek książek rozwojowych, a nawet niektórych reportaży z USA. No ale nie musimy być tak śmiertelnie poważni. Nie każda okładka musi być biała z subtelnym muśnięciem koloru niczym kreacje, które Tiktok prezentuje nam jako ubrania w stylu old money.
  • Odporność na kocie zęby znikoma. Przetestowano przez Pinka.
  • Smakowitość, sądząc po minie kota wysoka.
  • Papier ładny i biały, chociaż nie pachnie zbyt mocno, ale nie można mieć wszystkiego.`A co gdyby wynaleźć perfumy o zapachu świeżo zadrukowanego papieru?
  • Książka ma 294 strony więc nie jest jakimś gigantem, tak w sam raz do połknięcia w długi weekend, no chyba, że się robi dużo notatek. Ja oklejam kartkami i zakreślam ołówkiem.
  • Z tego zaledwie 2 strony zajmują peany sławnych czytelników (w tym Adama Granta) na temat książki. I drugie dwie strony na dość konkretne notki o autorkach.

Teza:

Poczucie humoru ma zdecydowanie złą sławę w życiu profesjonalnym i wielu osobom humor w pracy kojarzy się z niepoważnym podejściem do obowiązków służbowych.

Mimo to, rezygnując z niego sami strzelamy sobie w stopę, ponieważ humor potrafi zdziałać cuda dla naszego zdrowia fizycznego i psychicznego, networkingu, efektywności, pamięci, jakości współpracy w grupie i co ciekawe dla naszego autorytetu. Obniża również poziom odczuwanego stresu i pozwala nabrać dystansu do siebie. Na dowód tego, że można wykonywać śmiertelnie poważną pracę i mimo to cieszyć się w niej poczuciem humoru autorki przywołują zabawny skarpetkowy incydent w owalnym gabinecie podczas spotkania z Barackiem Obamą, wówczas prezydentem USA.

Ponadto autorki wprowadzają podział, który czytelnikowi pozwoli określić swój własny typ poczucia humoru (stand-uperski, snajperski, rozczulający i magnetyczny) i dostosować go do sytuacji, kiedy potrzebujemy wsparcia ze strony naszego humoru. Oprócz humoru autorki wprowadzają dodatkowe pojęcie – lekkość, które może okazać się dla czytelnika niezmiernie interesujące ze względu na to ile dobrego może nam wnieść do życia.

Plusy

Rozliczne, przede wszystkim brak rozbrykanego wstępu, za to obecna humorystyczna przedmowa do polskiego wydania. Ponadto nigdzie w książce jak okiem sięgnąć, nikt, ani autorki ani autorzy peanów nie mówią nam o nieuchronnej rewolucji jaka ma się dokonać w naszym życiu dzięki lekturze. Nie widać również na horyzoncie ani jednego zdania mówiącego o tym, że powinniśmy w pełni panować nad uczuciami i myślami.

Zamiast tego mamy solidną dawkę wiedzy na temat samych autorek, ich podstaw do wypowiadania się w temacie humoru i opisu akcji jakie podejmowały, żeby podarować nam tę książkę np. badania prowadzone w 66 krajach na populacji badanych 1.5 miliona osób. To sprawia, że moje zaufanie do ich opinii wzrasta, a w dodatku autorki mile łechcą moje ego, deklarując, że jestem ich ulubioną czytelniczką. Wiem…mówią to każdemu kto sięga po tę książkę. Mimo to jakoś mi się milej czyta.

W odbiorze informacji przekazywanych przez autorki pomagają również niewielkie i proste, ale naprawdę zabawne infografiki, jak na przykład poniższa tabela prezentująca rozmaite sposoby na podniesienie sobie poziomu oksytocyny w czasie dnia pracy. Co ciekawe tabela wydaje się pochodzić sprzed pandemii, która pozwoliła wielu pracownikom wykonującym zdalnie obowiązki służbowe cieszyć się udanym seksem w godzinach pracy, bez obawy przed byciem odkrytym przez HR.

Dużą zaletą tego tytułu jest również to, że książka pozwala nam zobaczyć jak zmienia się nasze poczucie humoru w perspektywie. I nie jest ona wcale różowa. Kiedy się ostatnio porządnie uśmieliście? Hmm…? Według autorek nasza życiowa ścieżka płynnie prowadzi nas od beztroskiego stanu dzieciństwa, kiedy to potrafimy się śmiać nawet trzysta razy dziennie aż do ponurej dorosłości czterdziestolatka, który na uzbieranie 300 incydentów śmiechu potrzebuje aż dwa i pół miesiąca. Wygląda na to, że nasza skłonność do śmiechu dramatycznie spada już od 23 roku życia. Prawdopodobnie właśnie wtedy zaczynamy poszukiwać pracy i wierzyć w mity na temat poczucia humoru.

Mit numer 1: W poważnej pracy po prostu nie ma miejsca na poczucie humoru

Mit numer 2: “Spalenie” dowcipu, czyli porażka w świecie humoru jest straszna

Mit numer 3: Żeby wykazywać się w pracy lekkością i posługiwać się humorem, trzeba być zabawnym

Mit numer 4: Poczucie humoru to pewna wrodzona zdolność, nie umiejętność, której można się nauczyć

Z tymi mitami autorki rozprawiają się bezlitośnie, przywołując na pomoc nawet znaną mi z “Nowej psychologii sukcesu” Carol Dweck z jej teorią nastawienia na trwałość przeciswtawionego nastawieniu na rozwój. Okazuje się, że założenie, że zabawność i poczucie humoru to coś, z czym musimy się urodzić, i co jest naszą niezmienną cechą to klasyczny przykład nastawienia na stałość. I jednocześnie najłatwiejsza wymówka dla obawiających się spróbować swoich sił z humorem. W końcu, skoro nie urodziłem się zabawny to nie mam po co się wysilać prawda? Zostawię to innym szczęściarzom, którzy opowiadali dowcipy już na porodówce. Tymczasem poczucie humoru okazuje się być czymś co można opanować, ćwiczyć i rozwijać. Czy to nie jest dobra wiadomość dla czytelnika?

Sporym plusem jest dla mnie również to, że opisane w książce pojęcie lekkości jest czymś z czym wcześniej się nie zetknęłam. Zawsze przyjemnie jest natrafić w lekturze na coś czego się wcześniej nie wiedziało. Lekkość okazuje się być naszym naturalnym nastawieniem do świata, wyrażanym właśnie przez poczucie humoru. I jeżeli pozwolimy naszej lekkości się wyrażać to nawet nie potrafiąc sypać żartami jak z rękawa i tak odczujemy konkretną różnicę w tym jak reaguje na nas otoczenie i jak się czujemy sami ze sobą.

Podoba mi się również rozdział o licznych korzyściach płynących z lekkości i posługiwania się poczuciem humoru. Na liście zalet humoru znajdują się:

  • wytwarzanie przez organizm koktajlu hormonów redukujących stres
  • bycie odbieranym jako błyskotliwa osoba, o wyższym statusie
  • wyglądanie na autorytet
  • łatwiejsza realizacja naszych życiowych celów
  • wyróżnianie się z tłumu i zapadanie ludziom w pamięć
  • ale również lepsze zapamiętywanie przez nas informacji jakie podawane są nam  z humorem
  • budowanie więzi i zaufania między ludźmi
  • dodatni wpływ na trwałość relacji
  • bardziej kreatywne, zwinne i nieszablonowe myślenie
  • poczucie psychologicznego bezpieczeństwa
  • poprawa odporności psychicznej
  • pozytywny wpływ na długość życia

Minusy książki

Cóż…nie jestem w stanie wyobrazić sobie dlaczego ktoś miałby przetłumaczyć stary dowcip o zaletach Szwajcarii (the flag is  big plus) jako “no i flagę mają fajną”. To akurat nie jest jeden z tych nieprzetłumaczalnych, trudnych w lokalizacji dowcipów. Po prostu szwajcarska flaga była i jest dużym plusem tego kraju.

Dla kogo?

Moim zdaniem książka dobra dla:

  • każdego, kto do tej pory desperacko tłumił swoje poczucie humoru, żeby nie wydać się nieprofesjonalny.
  • każdego, kto uważa, że absolutnie nie ma talentu do opowiadania dowcipów i humoru w ogóle (autorki rozkładają tu dowcipy na części pierwsze i radzą jak zabrać się do konstruowania własnych żartów)
  • osób szukających lekkiej ale pouczającej lektury na weekend albo leżak
  • osób posiadających nadmiar karteczek do oklejania
  • osoby mające kota powinny wykazać ostrożność, ze względu na smakowitość książki

Kiedy czytać?

Zasadniczo to zawsze, ale myślę, że najlepiej będzie smakować od czerwca do pierwszego września. Nie do obiadu, bo kartki do oklejania wpadają do talerza. Dobra na urlop, do pociągu i do samolotu. Nie pasuje do szkockiej whisky, lepiej sprawdzi się z białym winem lub białą kawą.

Joanna Zaręba